Wyciszyć flasha, czyli FlashMute

26-06-2007 o 14:51 | Napisane w net | 2 Komentarze

Postanowiłem znaleźć rozwiązanie, które pozwoliłoby mi grać we flashowe gry (często nie mozna w nich wyłączyć dźwięku…), przeglądać normalnie strony w necie (ileż teraz reklam z dźwiękiem…) i jednocześnie słuchać muzyki, a przy okazji przebywać w miejscu pracy ;D. Długo nie szukałem. Prościutki FlashMute załatwia sprawę. Wskakuje do traya i blokuje wszystkie dźwięki z flasha, a w razie potrzeby także z przeglądarki. Małe cudo a cieszy. Można łatwo odszukać w googlach, ja ściągnąłem ze snapfiles.org.

Tinky Winky w akcji

29-05-2007 o 20:42 | Napisane w bzdura | 1 komentarz

W TV nie dawali, a powinni ;). Jakby ktoś miał jeszcze wątpliwości…

Najdłuższy w tej części Europy remont 100 metrów drogi

23-05-2007 o 10:40 | Napisane w bzdura, lokalnie | 2 Komentarze

Kto przez ostatni miesiąc znalazł się w centrum Olsztyna, nie mógł nie zauważyć remontu jednej z ważniejszych (choć bardzo krótkiej – raptem te 100 metrów) ulic – 1 maja. Do tej pory położono na nowo asfalt na jednym pasie… Chodniki oczywiśćie rozkopane, a ekipa udaje (jak to często bywa ;]), że coś robi.

To, że wykonawca nietutejszy, uciec nie mogło co niektórym, np. gazecie.pl, czy też Radiu Olsztyn,gdzie można też dowiedzieć się o zmianach itd.

Tyle tytułem małego wprowadzenia. Meritum to świetna reklama klubu mieszczącego się na feralnej ulicy 1 maja.

Semantyka, semantyka…

21-05-2007 o 13:30 | Napisane w php, webmastering | 4 Komentarze

Dla kogo to, co to i po co?

O praktyce rodzielania warstwy semantycznej i prezentacyjnej kodu (XHTML) pisano, pisze się i będzie pisać. Zapewne nic odkrywczego nawet nie stwierdzam, ale za przykładem ojca dyrektora ‚sieję, sieję, sieję…’. Celem tego postu (a raczej pierwszego z cyklu) jest opisanie kilku dobrych praktyk i rozwianie kilku mitów.

„Łe? Strony na diwach?”

O wyższości layoutów opartych na divach nad tabelkowymi właściwie nie ma co tu mówić. Strony zbudowane w tej pierwszej technice zajmują mniej miejsca, posiadają bardziej czytelny kod i umożliwiają webmasterowi na znacznie prostsze i szybsze zarządzanie układem strony. Co do tego chyba większość profesjonalistów się zgodzi, nawet jeśli nie potrafi tworzyć inaczej, niz na tabelkach. Gorzej jest jednak, gdy do boju idzie neofita podjarany świeżo odkrytymi mozliwościami. Zatem kilka podstaw…

Filozofia

Główne zastosowanie stron internetowych praktycznie nie zmienilo się od stworzenia standardu WWW. Jest to oczywiście przekazywanie informacji i umożliwienie jak najłatwiejsze ich znalezienie. Służą ku temu linki i odpowiednie znaczniki odpowiadające z grubsza standardom stosowanym np. w poligrafii – nagłówki, tabele, słowniki etc. Do tego te specyficzne dla HTML (linki (a), ‚kodowe’ (code, pre) etc.). Niby takie proste, ale jak się okazuje, dla mało kogo. Kupa (w znaczeniu właściwie dosłownym) superfajnienowoczesnych stron to zdecydowany nadmiar divów, zwłaszcza w miejscach, gdzie należy użyć innego tagu. O (wydawałoby się banalnej) wiedzy nt. nagłówków wśród twórców w większości przypadków ciężko się dobrze wyrażać.

Przykład

Weźmy np. taki wm.pl. W h1 (nagłówek pierwszego stopnia) ujęte są zarówno nazwy menu (kronika policyjna, polecamy), nazwy sekcji (reklamy, wyszukiwarka), ale też i tytuł ‚najgłówniejszego artykułu’. O h2, h3, czy h4 autorzy najwyraźniej nie słyszeli. Polecam też sekcję’Pozdrowienia’, w której to każde nowe pozdrowienie jest otulone w div z określonym tym samym style’em. Nieświadomość istnienia tajemniczego tagu p zdaje się uwidaczniać tam, gdzie miejsca mieć nie powinna, czyli na stronie z danym artykułem. Tak, tak, br to jednak trochę nie to…

Zapowiedź

W następnych odcinkach ambitnie postaram się opisać mniej więcej, co i jak oraz z czym w tym łokropnym XHTMLu.

KLUTE – The Emperor’s New Clothes

21-05-2007 o 12:47 | Napisane w drum and bass | 3 Komentarze

Background (czyli tło)

Klute wydaje mi się być typkiem nieco znanym wśród osób, które wiedzą, co jest grane. W miarę regularnie wypuszcza jakiś singiel, a teraz kolejny LP. Premiera winylowa miała miejsce w lutym, a (znacznie obszerniejsza) wersja CD ujrzała światło dzienne pod koniec kwietnia. Płytę w zasadzie odkryłem (i się wczułem ;]) po kilkukrotnym ‚odsłuchawkowaniu’ w porannej drodze do pracy i popołudniowej – do domu. Trzeba jednak przyznać, że już przy pierwszym kontakcie nie odrzuca, co by nie stwierdzić, iż zupełnie odwrotnie jest. Z kwestii ogólnych należałoby jeszcze dodać, że album to dwupłytówka z wyraźną częścią główną i nieco bardziej odjechanym CD2. Skupię się zdecydowanie na tym pierwszym.

Genre/style (czyli rodzaj/styl)

Tak, jak poprzednio opisywany SKC (a także np. Calibre), Klute to przestawiciel labelu Commercial Suicide, co stwierdzenia, iż klimat produkcji będzie podobny do tego, co stworzył wyżej wspomniany Węgier, bezpodstawnym nie czyni. Ujmując styl w dwóch słowach, określiłbym go mianem ‚żywego atmosphericu’. Album jest spokojny, głęboki, ułożony, miękki, żeby nie powiedzieć – momentami refleksyjny. Czyli, jak nietrudno się domyśleć – płyta nie na szaloną bibę, tylko raczej do samotnej, radosnej kontemplacji. Czasem jest w ogóle wolniej (jak w 174BPM), czasem bardziej szalenie (Shirtless), ale ogólnie – dosyć równo, czyli tak, jak należy. Pełno głębszych padów i basów, oczywiście mnoży się od delayów (echa), nie brak lekko trance’owych, arpeggiowatych motywów; generalnie wszycho elektroniczne i na wysokim poziomie.

Tak to mniej więcej wygląda w głównej części albumu (CD1). W tej bardziej odjechanej jest… odjechanie ;). To już nie dnb i nie athmospheric. Na tym krążku króluje minimal i przeróżne techy, clickowatości. Nie każdy to lubi – klimaty już raczej dla osób o dłuższym stażu w elektronice (bądź dla nowicjuszy – kumplowi pasowało ;]) – mi się podoba. Do tego na koniec 3 spokojniejsze tracki, w tym 2 to standardowe lo-fi (bez rewelacji), a trzeci – jazda w stylu Boards of Canada (jw.).

Summation (czyli podsumowanie)

Jeśli komuś spodobał się SKC, do tego ogólnie lubi atmospheric (a kto nie lubi? :P), bądź nie zna, a chce spróbować, polecam zaopatrzyć się w płytę. Jak już jednak wspomniałem, hitów bibowych nie ma (no, chyba, że ktoś urządza jazdy z minimalami, clickami itd.), ale tych przecież w szeroko pojętym dnb totalnie nie brakuje.

Próbek nie zamieszczam, bo są na podanej wyżej stronie Commercial Suicide. W tym momencie wiszą jeszcze na stronie głównej, a kto chce, to sobie znajdzie, co chciał będzie :]

Następna strona »

Blog na WordPress.com.
Entries i komentarze feeds.