Warszawa, Warszawa, Warszawa (i Kraków)
22-11-2006 at 0:23 | In media, polityka | Leave a CommentPo raz kolejny okazuje się, że żyjemy w cyrku. Cyrku politycznym, rzecz jasna, ale nie tylko, bo z nim się wiąże nierozłącznie ten drugi – medialny. Od kilku(nastu) (tygo)dni tematem numer 1 są wybory na prezydenta Warszawy. Oczywiste pytanie tych 30kilku milionów Polaków powinno brzmieć “ale kogo to ku*wa obchodzi?”. Podejrzewam, że ten, czy inny prezydent stolycy nie będzie miał większego wpływu na życie wielu Warszawiaków, a co tu dopiero mówić o całej reszcie Polski. Ale nie! Co włączę TV i akurat leci jakaś publicystyka, znów, jeśli jakimś cudem nie widzę wesołych mordek Kazika i HGW, to i tak się o tym pieprzy – po raz nie wiem, który – to samo. Kazio narcystycznie opowiada, jaki jest, a jaki nie jest, a HGW, że doświadczenie w banku dało jej blablabla.
Oczywiście mogę wyłączyć TV, bądź zmienić program, z czego ochoczo w takiej sytuacji korzystam, ale przecież gdybym myślał tylko i wyłącznie o sobie, nie byłoby np. tego bloga ;). Zatem – denerwuje mnie to przekonanie u polityków, dziennikarzy i zapewne u części Warszawiaków o jakiejś ważności Warszawy dla całej Polski. Dupa! Zdarzyło mi się tam niedawno być na kilka godzin i wrażenie wiecznie szarego, brzydkiego miasta będącego siedliskiem chaosu i kierowców nieznających przepisów drogowych zostało mocno utrwalone.
Serio – więcej pozytywów znajduję nawet w Elblągu, który powoli wychodzi na prostą, o Trójmieście, Toruniu, Łodzi, czy Krakowie, a nawet Olsztynie nie wspominając. Innymi słowy – Polacy nie powinni czuć się dumni z Warszawy. Rozumiem, że mer Paryża, Moskwy, bądź burmistrz Nowego Jorku to osoby znane na świecie, ale tak jest dlatego, że są włodarzami naprawdę ważnych i ładnych miast, a nie potworkowatej Warszawy. Tym bardziej śmieszy mnie to, że w przeróżnych programach z udziałem kandydatów nie doczekałem się deklaracji zrobienia jakiegokolwiek porządku z brzydotą w mieście, czy też chociaż zapobieganiu jej dalszej ekspansji. Ważniejsze jest, żeby PiS nie doszedł do władzy, bądź by PiS rządził, chociaż to ten mniej kaczkowaty PiS ;). Na szczęście już niedługo to się skończy, a osobiście to w dupie mam prezydenta Warszawy – może tylko Korwin by coś tam na lepsze zmienił i zacząłbym to miasto wspominać z ciepłem w sercu, jak wiele innych pięknych polskich miejscowości.
I tutaj kolejna parodia, czyli udzielenie przez Rokitę i kilku innych posłów z PO poparcia kandydatowi PiS na prezydenta Krakowa. Sprawa mnie bardzo śmieszy, bo zamiast zrobić z tego akcję pod tytułem “w PO każdy ma prawo do własnego zdania, stawiamy na mocnych ludzi”, czy inne pierdoły, robi się z tego kłótnię, nie bez podsycania ze strony części dziennikarzy, którzy poczuli się dotknięci niedawnymi wybrykami Platformy (raport medialny + jazda Tuska w PR3). Z tego, co w jakimś tam stopniu wiem, na zachodzie w każdej zdrowej partii są osoby nieco od niej odstające, mające trochę inne zdanie i dystansujące się czasem od niektórych posunięć macierzystej formacji. W Polsce natomiast od niedawna zapanował mit bardzo zwartych formacji, niemal monolitów, bo wyborcy niby nie lubią, jak “politycy się kłócą”. No i właśnie teraz prawie się kłócą zamiast rozwiązać problem profesjonalnie.
Nie ma jeszcze komentarzy »
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack
Dodaj komentarz
Blog na WordPress.com. | Theme: Pool by Borja Fernandez.
Entries and comments feeds.




