DMZ
04-10-2006 at 4:17 | In komiks | 1 CommentWstęp

Wyobraź sobie, że żyjesz w kraju ogarniętym wojną domową. Pewnie ujrzysz oczyma wyobraźni klimaty, które codziennie dominują w relacjach z Iraku, Afganistanu, Palestyny. No to teraz wyobraź sobie, jak by to było w USA – pod nieobecność większości armii w Twoim państwie wybucha rebelia spowodowana niezadowoleniem z takiej sytuacji. Zanim żołnierze rozsiani po całym świecie wracają, miasto po mieście jest już “wyzwolone” i przyłączone do Wolnych Stanów (Free States). Mieszkając w Nowym Jorku, czujesz się względnie bezpiecznie i spokojnie – rebelianci to głównie wsioki z południa. Pewnego dnia jednak okazuje się, że przejęli New Jersey – z jednej strony oni, z drugiej – żołnierze USA. Po nieudolnej ewakuacji, w Big Apple zostało jeszcze sporo ludzi złapanych w ogień krzyżowy, w zamkniętej strefie. Wśród nich Ty. Witaj w DMZ…
Fabuła

Komiks koncentruje się na losach młodego fotoreportera, który zostaje wysłany przez jedną ze stacji telewizyjnych (razem z ichniejszą gwiazdą reportażu) do tego, co pozostało po Nowym Jorku. Na starcie wszystko się wali – eskortująca grupka żołnierzy zostaje wytrzebiona, przy życiu jakimś trafem utrzymuje się tylko główny bohater – Matthew Roth. Pozostawiony sam sobie, musi przetrwać w strefie ciągłego zagrożenia. Poznaje ludzi, odkrywa tajemnice, zdobywa wiedzę o intencjach obu stron, zyskuje sławę, w efekcie – z przerażonego chłopaczka staje się powoli mężczyzną. Dużo więcej trudno powiedzieć bez spoilerowania, ale wygląda to o wiele smaczniej, niż przedstawiłem ;). Za scenariusz odpowiada, znany z różnych niezależnych produkcji, Brian Wood.
Rysunki

Ilustracje są w porządku – żywe i oddają klimat. Kreska jest dynamiczna, choć z tych prostszych, jeśli chodzi o postacie. To w żadnym stopniu nie przeszkadza, ponieważ detalistom spodoba się to co, w tle – zazwyczaj narysowane szczegółowo. Ludzie wyglądaj tak, jak mają wyglądać – różnią się od siebie, są ładni, brzydcy, nijacy – jak w życiu. Jeśli chodzi o kolorystykę, dominuje kolor gruzów – matowy brąz. Ogólnie rysunki cieszą oko i spełniają swe zadanie.
Ogółem

Jeśli ktoś ciągle trwa w ignoranckim przekonaniu, że komiks to w najlepszym wypadku “bajeczki o superbohaterach”, DMZ jest w stanie bez problemu zniszczyć takie spojrzenie. Komiks jest realistyczny do bólu, ze wszystkim, co to oznacza – bluzgi, przemoc i rzadko kiedy pozytywne zakończenia. Tutaj nie ma rycerzy w ślniących zbrojach, ani księżniczek czekających na wybawienie. Przedstawiona moralność nie jest czarno-biała, a często wybór ogranicza się do mniejszego zła. Poza tym, mocny jest wątek antywojenny, antywojskowy, antyrządowy, jak to w środowiskach twórczych bywa, zwłaszcza tych bardziej podziemnych.
Komiks po polsku i w Polsce nie wyszedł, raczej też nie wyjdzie. Jeżeli ktoś jeszcze ma wątpliwości (a zna się trochę na rzeczy), powinien wiedzieć, że DMZ wychodzi pod szyldem Vertigo, a to jest raczej dobra rekomendacja. Do tej pory światło dzienne ujrzało 11 zeszytów, ukazujących się mniej więcej co miesiąc, a seria bynajmniej nie została zamknięta, zatem ewentualnego nadrabiania nie ma zbyt dużo, a zacząć czytać naprawdę warto.
1 komentarz »
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack
Dodaj komentarz
Blog na WordPress.com. | Theme: Pool by Borja Fernandez.
Entries and comments feeds.





sick!!
komentarz - autor: Eric — 29-02-2008 #