Kompetentni inaczej
23-10-2006 at 0:59 | In polityka | Leave a CommentCzy żyjemy w kraju na odwrót? Podsumowując ostatnie wydarzenia można dojść do naprawdę ciekawych wniosków i zastanowić się, co wielcy tego kraju robią tam, gdzie są. Może tak w punktach:
- Główna aktywność rządu to atakowanie opozycji, natomiast sama opozycja zajmuje się przede wszystkim odpieraniem ataków, prawdziwymi problemami rządu nie interesując się właściwie.
- Najsłynniejsze wydarzenia związane z prezydentem to dolegliwości żołądkowe, niespotykanie się z zagranicznymi partnerami oraz walka z niemiecką gazetą. W skład ekipy prezydenckiej wchodzą głównie znajomi oraz dawni pracownicy ratuszu + jedyny ograny człowiek w tym gronie, robiący niejasne interesy z “układem” (Urbański).
- Podstawowym zadaniem pani minister spraw zagranicznych są drętwe półwypowiedzi i zabieranie miejsca komuś, kto ma konkretne pojęcie o dyplomacji, salonie itp.
- Minister edukacji sukcesywnie próbuje cofnąć cofnąć w rozwoju polską szkołę, jakkolwiek niemożliwe by się to nie wydawało, kompletnie ignorując głos nauczycieli, o uczniach, którzy w oświecie są najważniejsi, nie wspominając.
- Prymas nazywa księdza walczącego czynnie z komuną “nadubowcem”.
- Redaktor naczelny największego i podobno najbardziej opiniotwórczego dziennika pije wódkę z biznesmenem o podejrzanych powiązaniach przy okazji tłumacząc mu się, jak grzeczny chłopczyk.
Więcej przykładów mi na ten moment do głowy nie przychodzi, ale mam dziwne przeczucie, że mógłbym nieźle zarobić, stawiając pokaźne pieniądze na to, że w ciągu najbliższego tygodnia kilka punktów do listy na luzie będzie mogło dojść ;).
Groźba demokracji totalitarnej
19-10-2006 at 22:10 | In polityka | 1 CommentCzytając najnowszy wpis u Brochy o rychłych zmianach w służbie cywilnej, przypomniałem sobie akapit z wikipedii dotyczący demokracji totalitarnej:
Według Milla sposobem na zaradzenie niebezpieczeństwa faktycznemu przejęciu państwa przez określone lobby polityczno-finansowe są:
- wprowadzenie proporcjonalnych, a nie większościowych wyborów do ciał przedstawicielskich
- stworzenie “niezależnego korpusu urzędniczego” – czyli apolitycznych stanowisk w administracji rządowej, które nie podlegałyby wpływom politycznym; członkowie tego korpusu powinni być wybierani przez konkursy i wykonywać tylko takie polecenia polityków, które są zgodne z prawem oraz alarmować opinię publiczną bądź odmawiać ich wykonywania, jeśli są sprzeczne z prawem;
- stworzenie przynajmniej jednej instytucji kontrolnej z dożywotnimi, dobrze płatnymi stanowiskami, gwarantującym jej odporność na naciski korupcyjno-lobbystyczne; przykładem takiej instytucji jest np. Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych, a w Polsce Trybunał Konstytucyjny
- prawo antymonopolowe – czyli udzielenie rządowi lub parlamentowi prawa do rozbijania niebezpiecznych monopoli w gospodarce.
Drugi punkt właśnie mamy z bani, trzeci częściowo od początku też, w końcu sędziowie TK są powoływani na 9-cioletnie kadencje. Czyli nie jest tak źle, możnaby stwierdzić, abstrahując rzecz jasna od samego faktu rozwalenia służby cywilnej. Coś (czyli ubogość polskiej wikipedii w przypadku nietótrych haseł) jednak kazało mi poszukać dalej. Pierwszy trop, to oczywiście angielska definicja i opis. Przytoczę co ciekawsze fragmenty:
In his paper Advances in Chinese Social Sciences (2001), Mao Shoulong (…) posits that totalitarian democracy, or what he terms “equality-oriented democracy,” is founded on the idea that it is possible, and necessary, that the complete rights and freedoms of people ought not be held hostage to traditions and social arrangements
Does it ring any bells? Przed oczyma wyobraźni staje mi automatycznie wywiad sprzed ok. roku w “Newsweeku”, w którym Jarosław Kaczyński mówił o tym, że cenzura obyczajowa jest potrzebna, jeśli nie teraz, to w przyszłości. O akcjach z ogólną pogardą wobec tolerancji, propagowanych głównie przez LPR szkoda nawet wspominać. Nie zliczę też wypowiedzi polityków zasiadających obecnie w rządzie, które opierałyby się właśnie na ideach bronienia tradycji, cywilizacji etc. Ale jedźmy dalej:
A totalitarian democratic state is said to maximize its control over the lives of its citizens, using the dual rationale of general will (i.e., “public good”) and majority rule
Odnoszę nieodparte wrażenie, że takiego poczucia bycia uosobieniem woli narodu jeszcze żadna partia przed PiS nie miała. Panowie prawi i sprawiedliwi zdają się nie zauważać, że nie są reprezentantem większości społeczeństwa, ale pomijając nawet ten “nieistotny szczegół”, nie daje to prawa do czynienia głupot dlatego, że tego chcą wyborcy. Podejrzewam, że większość Polaków chciałaby np. dostawać tysiąc zeta za nic, ale to wcale nie znaczy, że należy to realizować! Oczywiście podany przykład był przerysowany, ale już zrobienie standardowego TKM-u w KRRiT, czy też ciągłe wypowiedzi o “złych mediach” mogą budzić wątpliwości. Dobra, teraz coś z polskiego źródełka znalezionego na googlach:
Totalitarni demokraci są wyznawcami światopoglądu opartego na jedynej wyłącznej prawdzie.
Podczas gdy dla zwolenników demokracji liberalnej wolność opiera się na spontaniczności, na zasadzie prób i błędów, na różnorodności i braku mesjanistycznego celu, totalitarni demokraci postulują z góry „budowę” harmonijnego, idealnego stanu, do którego wszyscy winni zdążać i który muszą osiągnąć. Wiara w ów absolutny cel stanowi podstawę ich wszechobejmującej filozofii. Wkroczenie na drogę do absolutnego, określonego celu traktuje się przy tym jako zadanie nadzwyczaj pilne, będące wezwaniem do podjęcia bezpośredniej akcji.
Analogie znów nasuwają się same. Cel – zbudowanie IV RP. Chciałoby się do tego rzec – by all means necessary. Tu, teraz, natychmiast. Nawet za cenę koalicji z Samoobroną, nawet tą już teraz jeszcze bardziej kompromitującą.
I żeby nie było wątpliwości – nie uważam, że obecnie w Polsce panuje totalna demokracja totalitarna – do tego jeszcze na szczęście daleka droga. Gorzej jednak, że świadomie, czy nie, dzięki rządzącym, Polska niewątpliwie nią w tej chwili podąża. Nie twierdzę też, że wcześniej było pięknie i cudownie, bo nie było. Należy też uczciwie przyznać, że PiS na całej linii przegrywa z LPR pod względem wypowiedzi i pomysłów, które zrobiłyby z naszego kraju państwo wyznaniowe ;).
Wyrachowanie ostatnią szansą?
19-10-2006 at 0:34 | In polityka | Leave a CommentZ początku wiary nie dałem, ale jednak usłyszałem oficjalnie w “Wiadomościach”, a później znalazłem szybko w necie – od 2008r. każdy bezrobotny ma bezterminowo dostawać osiem setek. W tle Lesiaków i innych pierdół postawiono kolejny idiotyczny krok w stronę socjalizmu. Żeby przewidzieć skutki, geniuszem być nie trzeba – skoro obecnie ludzie pracują za 800, to proste, że jakies 99% już a taką robotę się nie pokusi, za to z chęcią znajdzie zatrudnienie na czarno. Szczerze mówiąc sam bym pewnie skorzystał z takiej okazji ;). Koszta pomysłu Andrzeja to raptem jakieś 20kilka miliardów złotych rocznie – naprawdę “pikuś”… Tak na serio, tego nawet nie trzeba krytykować, bo nie ma żadnych racjonalnych argumentów przemawiających za takim socjalem, na który Polski nie stać, a i inne państwa znane z nadopiekuńczości wobec obywateli się z takich rozwiązań powoli wycofują, bo nie ma gospodarki, która byłaby w stanie tyle udźwignąć.
Powstaje proste pytanie – dlaczego? Przede wszystkim, Lepper postawił warunki wejścia do koalicji i trzeba było się na coś zgodzić. To jest pewne, reszta to domysły.
Najprostsza odpowiedź jest banalna – Samoobrona to populiści, nie przejmujący się konsekwencjami jakie za sobą niosą ichniejsze propozycje. PiS w imię “naprawy państwa” jest w stanie poświęcić wszystko. “Walka z układem” i poprawienie sytuacji w ogólnie pojmowanej polityce karnej (bądź “aparacie represji”, jak ktoś ma antysystemowe fobie ;)) jest totalnym priorytetem, a z ekonomią jakoś będzie.
Druga opcja to wpisanie zasiłków w ramach realizacji przez PiS “solidarnej Polski”. Ot, błahostka.
Trzecia możliwość to obiecanie Lepperowi byle czego i wciśnięcie mu jakiegoś kitu, byle dotrwać do ew. wyborów na wiosnę. W końcu przez ponad rok wiele może się zdarzyć, a w przetrwanie koalicji do 2008 mało kto wierzy.
Wrodzony optymizm każe mi wierzyć w trzecią opcję, czyli zdrowy cynizm polityczny. Wnioskując jednak z dotychczasowych poczynań PiS, dochodzę do wniosku, że bramki nr1 i nr2 nie są na pewno możiwościami niemożliwymi ;). Były już emerytury górnicze i becikowe. Nie było natomiast żadnych działań rządu służących gospodarce. Jeśli zatem jednak przepis niszczący Polskę (jakże patetycznie to brzmi, ale tak niestety jest) wejdzie w życie, już widzę ten strumyk uciekinierów oraz rzesze cwaniaków, którzy z socjalu wycisną ostatnie grosze. Ile czasu minie, zanim cały system ubezpieczeń społecznych padnie, nie wiem, ale na pewno niezbyt dużo. Zatem, dla dobra nas wszystkich, lepiej, by PiS zagrał cynicznie, a nie “czysto” i “moralnie”.
Z drugiej strony, może taki konkretny kryzys jest potrzebny, żeby ludzie w końcu przejrzeli na oczy? Taka powtórka z Argentyny niezła czystkę by zrobiła ;). Mam tylko nadzieję, że w Polsce mnie wtedy nie będzie.
TVP w dół
18-10-2006 at 0:12 | In media, polityka | Leave a CommentGdy Wildstein został szefem TVP, miałem jakieś nadzieje, że będzie lepiej. Podobnie było zresztą z Dworakiem… O ile wywalenie z ramówki “Czterech pancernych” i “Klossa” to generalnie nic wielkiego, czy też wrzucenie jakiegoś pseudo-reality-show z dziećmi, średniej publicystyki (“debaty Polaków”, “Polacy”, “A dobro Polski?”) to po prostu błędy, które w telewizji się zdarzają, o tyle nowa formuła “Panoramy” woła o pomstę do nieba.
Na Wirtualnych Mediach można przeczytać o szybszej, lepszej “Panoramie”. Domyślam się, że opublikowany news to po prostu notatka prasowa (tak to się chyba nazywa?) wydana brzez biuro prasowe TVP (czy kto tam się tym zajmuje ;)). Brzmi fajnie, ale niestety rzeczywistość jest zgoła odmienna.
Na początek – czołówka, wszelkie animacje, wystrój, kolorystyka. Wcześniej była fajna i stylowa animacja Bagińskiego, do której świetnie pasowała muzyka, no i ogólnie – ładne to było. Studio utrzymywało brązową kolorystykę, chociaż o dziwo miłą dla oka (nie przepadam za brązami) – może dlatego, że było to całkiem blisko blisko pomarańczu, w każdym bądź razie – szlachetnie. Innymi słowy – spójnie i oryginalnie.
Teraz natomiast samo studio “fizycznie” niewiele się zmieniło – pozostały drewniane wykończenia, także ten sam stół. Cała reszta natomiast została wymieniona. Czołówka w porównaniu z wcześniejszą to czysta amatorka. Wprawdzie nie znam się zbytnio na tworzeniu grafiki 3d, ale jeszcze poziom skomplikowania obiektów i ilość włożonego wysiłku umiem rozróżnić. Do tego zostało to chyba poddana ostremu antialiasingowi – brawo! Kolorystyka w tle studia pasuje do całej reszty, jak pięść do oka – pomijając średnią jakość użytych jasnych i ciemnych błękitów, ich kombinacja z brązami jest fatalna. Chyba już lepiej by to wyglądało, gdyby wszystkie drewniane elementy oblepić niebieską taśmą klejącą, żeby było jeszcze bardziej “profesjonalnie”.
Za wystrojem wyraźnie chyba poszła treść (bądź na odwrót, to jak z jajkiem i kurą ;)) – wczoraj mówi się, że Włoszczowa (te słynne miasteczko od peronu im. Gosiewskiego, jakby ktoś jeszcze nie wiedział) ma 20 tys. mieszkańców (naprawdę – 10 tys.). Dzisiaj z kolei przez dobre 5 minut Giertych dostaje swoje solo, w którym wygłasza chyba własne orędzie, bo komentarza jakiegokolwiek brak. Podejrzewam, że byłoby się jeszcze do czego przyczepić, ale TV oglądam zazwyczaj jednym okiem ;).
Po raz kolejny podejrzenie, że coś tu jednak nie gra, może być jak najbardziej uzasadnione. Zmiana dekoracji na taką, jaka jest, nie ma logicznego uzasadnienia, chociaż pewnie “czystego moralnie” bardziej by tu pasowało. Może Bagiński kazał wycofać swoją animację ;)? Nie wiem. Odnoszę wrażenie, że zaistniała potrzeba wsparcia znajomych od grafiki 3d, dekoracji itp. Być może też jakiś “władca” w TVP uznał, że niebieskie tło automatycznie gwarantuje profesjonalizm, wiarygodność i większą oglądalność. Jedno drugiego nie wyklucza, a i pewnie inne czynniki miały jakiś w tym udział. W każdym bądź razie – wygląda to bardzo amatorsko. Oglądalności nie zyskuje się na pewno przez zmienianie pory emisji na późniejszą, a jeszcze_bardziej_na_pewno poprzez upolitycznianie programu (żeby wątpliwości nie było – czym innym jest zaproszenie do studia komentatora politycznego, który zaprezentuje własną, subiektywną ocenę, a czym innym – pięciominutowa propaganda Romana). Do tego te kwestie techniczne – o ile wcześniej, pod względem estetycznym “Panorama” była spokojnie w pierwszej trójce, to teraz jest zdecydowanie najbrzydszym programem informacyjnym. Waaay to go, Wildstein!
Kolejne osie sztucznych podziałów
17-10-2006 at 0:01 | In polityka | 2 CommentsGdyby obliczyć sumę skrajnych stanowisk dotyczących różnych kwestii w polskim społeczeństwie przez ostatni rok, jestem pewien, że padłby rekord. Do czynienia mieliśmy (i mamy!) ze sporem PiS-PO, o homoseksualistów, o korupcję polityczną, o “układ”, czy też nawet o to, czy w ogóle jakiekolwiek spory istnieją. Nie są to wcale konstruktywne zderzenia odmiennych poglądów, z których mogłaby powstać jakaś “nowa jakość”. Są to natomiast zazwyczaj bezproduktywne kłótnie radykałów z radykałami, z których tak naprawdę nic nie wynika. Do puli niedawno doszły nowe tematy – szafa Lesiaka, nieprzyznanie nagród nauczycielom zrzeszonym w ZNP i zapowiedź zniesienia teorii ewolucji w nauczaniu. Z niecierpliwością czekam na powrót tematu aborcji, czy też inny, kolejny wyskok radykałów.
Przeraża mnie nieco zdolność natychmiastowego szufladkowania wśród osób, które upatrują się w prowadzeniu polityki sporu, okazji na łatwe zyskanie popularności. Oto na przykład wyjeżdżanie z kraju jest “brakiem patriotyzmu”, bycie gejem oznacza automatycznie lewackość i antyklerykalizm, natomiast wiara w wartości rodzinne jest rzekomo równoznaczna z potępieniem homoseksualizmu i katolicyzmem. Krytyka rządu jest tożsama z czytaniem “wyborczej” i brakiem własnego zdania, a tolerancja jest powszechnie mylona z akceptacją.
W ten oto piękny sposób stereotypy stają się w coraz większym stopniu prawdziwe, ponieważ obie storny wyraźnie stawiają się po dwóch stronach barykady. Protesty przeciwko Giertychowi organizują organizacje lewackie i to jest fakt, co innego z ich uczestnikami, których Roman też nazywa lewakami i anarchistami, co daje wyraźny sygnał – “prawdziwym przeciwnikiem Giertycha są lewacy”. Inne przykłady – “prawdziwymi przeciwnikami PiS są ludzie wmieszani w układ, bądź będący niewątpliwie pod jego wpływem”, czy też bardziej wprost – “albo propagujesz homoseksualizm, albo z nim walczysz”. Takie komunikaty są ostatnimi czasy wysyłane jakże często do opinii publicznej. Nie dziwię się później wcale ludziom, którym nie odpowiada ani anarachistyczna, ani giertychowa wizja świata i po prostu się odcinają od tego całego bajzlu.
Marzą mi się spory dotyczące np. skali cięć wydatków publicznych, obniżki podatków, bezpieczeństwa energetycznego i innych, znacznie mniej obyczajowych spraw (do obyczajowości państwo nie powinno się zbytnio wtrącać). Niestety, póki radykałowie (z jakiejkolwiek strony) mają instrumenty władzy pozwalające na ucieleśnianie swych świetnych pomysłów wynikających z “głębokiego przekonania”, a nie zdrowego rozsądku, póty o jakimś racjonalnym funkcjonowaniu tego kraju na wyższym szczeblu nie ma co myśleć…
Blog na WordPress.com. | Theme: Pool by Borja Fernandez.
Entries and comments feeds.




