Jak uzyskać status studenta bez wysiłku – krótki poradnik (UPDATE)
29-09-2006 at 1:04 | In bzdura | 2 CommentsDisclaimer ;)
Na wstępie zaznaczę, że ten krótki “poradnik” zdecydowanie nie jest kierowany do osób, które chcą być krystalicznie uczciwe. Z góry zaznaczam jednak, że wszystko jest w 100% zgodne z prawem i bazuje (jak to w takich przypadkach bywa) na jego niedoskonałościach.
Po co?
Nie ukrywam, że w tym roku studiować nie zamierzam (trochę z własnej woli, trochę z własnej winy ;)), ale status studenta to przydatna rzecz. Od początku jednak – po co komu w ogóle takowy? Heh, plusów jest kilka, a wymienię te najważniejsze – legitymacja uprawniająca do zniżek nie tylko na pociągi i MPK, ale także w niektórych klubach, niektórych liniach PKS i pewnie jeszcze gdzieś ;-). Poza tym, jeśli ktoś obawia się WKU, to wiadomo – uczących się nie biorą. Dochodzi także opcja otrzymania stypendium socjalnego, jeśli ktoś ma ku temu warunki. No i last but not least – studentów opłaca się zatrudniać, studenci mają zniżki na ZUS przy prowadzeniu własnej działalności. Spotkałem się też z przypadkami, w których było to wymagane do dalszego otrzymywania alimentów.
Jak?
Sprawa jest banalnie prosta. Do przeprowadzenia akcji potrzebna będzie opłata rekrutacyjna (~80 PLN), świadectwo maturalne, lub jego odpis, bądź kopia notarialna (AFAIK ta ostatnia opcja to ~50 PLN), oświadczenie lekarskie o zdolności do podjęcia studiów (wydawane za darmo, chociaż niektórzy lekarze lubią zażądać jakiejs sumki – nie mają prawa!) i ew. groszowe dodatki (ksero dowodu osobistego itp.) – to już zależy od uczelni. Oczywiście najpierw należy znaleźć odpowiednią placówkę i kierunek. Sprawa nie powinna być problematyczna – najlepiej coś państwowego i blisko (kilka podróży to konieczność). Co do kierunku – cokolwiek, na co ma się duże szanse dostać. Dobrze jest szukać tzw. drugiego naboru na coś niezbyt obleganego, jeszcze lepiej mieć do tego porządne oceny z matury, a najlepiej, gdy jest to stara wersja egzaminu dojrzałości, bo zazwyczaj łatwiej o dobre wyniki. Tak się bowiem śmiesznie składa, że na większość kierunków kandydaci są przyjmowani na tych samych warunkach niezależnie od rodzaju matury. Dalej – dobrze wiedzieć, jak działają dziekanaty na wydziałach – im mniej sprawny i bardziej leniwy, tym lepiej – w końcu celem jest posiadanie statusu studenta przy jak najmniejszym wysiłku ;-).
Cała reszta to zazwyczaj już tylko formalność – internetowa rejestracja, złożenie papierów, potwierdzenie chęci podjęcia nauki. W moim przypadku nie wyglądało to tak różowo – miałem nieaktualne zaświadczenie i nie dostałem przesyłki informującej mnie o dostaniu się na studia (choć internetowa rejestracja kandydatów potwierdziła sukces), więc musiałem dostarczyć papierek, a po telefonie do dziekanatu, osobiście na miejscu wypełnić druczek, który mial do mnie przyjść pocztą. Jednakże miałem po prostu pecha, zdarza się ;-).
Efekt, bilans
Po pozytywnej realizacji planu, można wraz z rozpoczęciem roku akademickiego odebrać legitymację studencką ważną przez pół roku, indeks dający przez jeden semestr preferencje przy poszukiwaniu pracy (bądź jej wykonywaniu – zniżki na ZUS), no i zaświadczenie o tym, że się uczy (dla WKU, chociaż często dziekanaty załatwiają wszystko za studentów). Jeśli ktoś ma szczęście, nie zostanie skreślony z listy studentów po pierwszym semestrze (nie zakładam uczestniczenia w jakichkolwiek zajęciach), bądź uda mu się podbić w marcu legitkę ‘na chama’. Owszem, zamiast tego można iść do szkoły policealnej, bądź do niepublicznej uczelni i zapłacić znacznie więcej. W przypadku rozwiązania, które podałem, koszta zamykają się w wysokości 100 PLN, co przy odpowiednich okolicznościach może się szybko zwrócić.
A co dalej? Wiele uczelni przeprowadza rekrutację na semestr letni, więc chyba nic nie muszę dodawać :]
UPDATE
Jak wiadomo, w takich sprawach należy zachowywać czujność i ostrożność – trzymać czasem rękę na pulsie. Może się zdarzyć, że zostanie się skreślonym z listy przed marcem z powodu nadgorliwego profesora (nieobecności…), może też być tak, że ktoś ‘życzliwy’ powie coś komuś, komu nie trzeba itp. Takie jest ryzyko w stosowaniu podobnych metod i z góry zaznaczam, że każdy je stosuje na własne ryzyko.
Inna sprawa – w kwestii cenowej, w moim przypadku trzeba teraz doliczyć koszt związany z legitymacją – 9 PLN.
2 komentarzy »
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack
Dodaj komentarz
Blog na WordPress.com. | Theme: Pool by Borja Fernandez.
Entries and comments feeds.





Patrz jak polak chce to potrafi:) Ja wlasnie przerwaBem studia i wyjechaBem za granice, chcialem dalej studiowac ale moja uczelnia nie prowadzi studiow eksternistycznych. Jest to uczelnia prywatna, baba w dziekanacie powiedziala mi ze moge wziasc urlop dziekanski ktory daje mi status studenta aczkolwiek za moj urlopik musial bym zaplacic 500zl wiec w obecnym momencie juz wiem ze urlopu nie wezme:) Pozdrowionka dla wszystkich studiujacych:)
komentarz - autor: bugibugi — 14-04-2007 #
Hej, tez o takiej opcji myslalam ;) ale bede potrzebowac statusu studenta od poczatku 2010, czy na to ktos wymyslil patent? Kto moze prowadzic rekrutacje zaczynajac od drugiego semestru…?
komentarz - autor: A — 05-10-2009 #