W małym mieście… (I)
24-09-2006 at 19:04 | In lokalnie | 1 CommentTytułem wstępu
Mieszkam od ok. 13 lat w Dobrym Mieście – 20kilka km nad Olsztynem. Tzw. ‘Polska B’ (jak nie C ;]). Zauważyłem, że większość opinii w blogach, w prasie, czy też w innych mediach, wychodzi z innych środowisk, wynika z innych warunków. I niestety, ale Polska to ciągle właśnie te mniejsze miasteczka, wioski i ich mieszkańcy. Dlatego też spróbuję przedstawić trochę tego świata, tego życia na przykładzie miejscowości, w której mam większą, bądź mniejszą przyjemność żyć.
Trochę historii (i geografii)
Szczegóły można poznać gdzie indziej w necie (raz, dwa, trzy i cztery). To, co ważne to ostatnie dzieje. Przede wszystkim, spora część mieszkańców to przesiedleńcy, bądź ludność napływowa. Trochę z Górnego Śląska, trochę z Ukrainy, trochę z Wileńszczyzny, trochę jeszcze skąd indziej. W każdym bądź razie, osobiście nie spotkałem się z przypadkiem osoby, która miałaby jakieś głębsze korzenie na tych terenach.
Za komuny, cała gmina była nastawiona na rolnictwo – głównym pracodawcą była Warfama (Warmińska Fabryka Maszyn Rolniczych), a sporo małych wiosek dookoła to zlepki PGR-owskich bloków. Podobno smrodek krowich placków zawsze się wówczas roznosił po mieście.
Obecnie sporym atutem jest bliskość Olsztyna, do którego co 15-30 minut kursują prywatne busy, wokół których narodziło się już trochę nowych świeckich tradycji (o czym później). Codziennie spora część ludności Dobrego Miasta dojeżdża do naszego miasta wojewódzkiego – do pracy, szkoły, na zakupy – ruch jest spory. Warto też wymienić dobre połączenie z Gdańskiem (bezpośredni PKS za ~13 złotych :]) i Elblągiem. Poza Olsztynem są to 2 miasta, z którymi jakaś część dobromiejskiego społeczeństwa ma kontakt (studia, rodzina etc).
Edukacja, wykształcenie
Mamy trzy podstawówki, dwa gimnazja (jedno niepubliczne), jedno liceum ogólnokształcące, zawodowe i technikum mechaniczne. Poza tym, w Smolajnach nieopodal jest technikum rolnicze. Sporo świeżo upieczonych absolwentów gimnazjum wybiera jednak na miejsce swej edukacji Olsztyn z przyczyn najróżniejszych – szeroka oferta edukacyjna, tzw. poziom, czy też chęć zmiany otoczenia – przyczyny najróżniejsze. Jeśli idzie o studia, gro maturzystów kończy też w Olsztynie. Nieliczni łapią się do Gdańska, badź ‘gdzieś w Polsce’ ;). Na moje oko, w samym Olsztynie wśród mych współmieszkańców dominują jednak niezbyt elitarne kierunki – przeróżne rolnicze, socjologia, politologia, zarządzanie i marketing etc.
Jeśli idzie o jakąś dobromiejską warstwę inteligencji, to takowej właściwie nie zauważyłem, co się po części wiąże z powyższym. Po prostu ci, którzy zdobyli porządne wykształcenie, nie mają tutaj zbytnio czego szukać, a wśród mieszkańców też nie widać jakiejś szczególnej sympatii do ‘wykształciuchów’ ;), żeby nie powiedzieć, że jest raczej odwrotnie. W każdym bądź razie, ‘elitę intelektualną’ miasta tworzą zazwyczaj co bardziej ambitni nauczyciele, choć generalnie za dużo do gadania owa grupa nie ma.
Gospodarka, biznes
W Dobrym Mieście widać wyraźną nadreprezentację sklepów spożywczych. Nie ma chyba punktu w mieście, z którego nie można by było dojść w przeciągu 5 minut do jakiegoś ’spożywczaka’. Mało tego – często dwa takie sklepy stoją ściana w ścianę, albo kilka metrów obok siebie. Właściwie prawie każdy inny handel lubi upaść – nie ma co szukać tutaj choćby sklepu z muzyką, albo firmowym ubraniem/butami – po takie ‘luksusy’ to do Olsztyna ;).
Tzw. ‘elitę finansową’ tworzą zazwyczaj właśnie sklepikarze – zazwyczaj ludzie, któzy zaryzykowali na początku lat 90-tych z budką spożywczą. Inny typ ’bogacza’ to np. dentysta, albo lekarz biorący w łapę (o czym wie spokojnie pół miasta). Nietrudno się zatem domyśleć, że willi raczej się tutaj nie buduje, a osiągnąć miano ‘czlowieka sukcesu’ można poprzez np. sprzedawanie (bez- i przewodowego) internetu (z czego sam korzystam i jestem zadowolony ;]). Dobrą renomę mają dobromiejscy piekarze, którzy swym zasięgiem obejmują spokojnie połowę Warmii (także Olsztyn) i zdobywają ogólnopolskie nagrody. Jest także duża fabryka mebli, która żyje zdecydowanie z eksportu do Niemiec pod jakąś ichniejszą marką. Wyraźnie za to widać braki na polu informatycznym, charakterystyczne dla całego regionu.
Tyle na dziś, następne zagadnienia wkrótce.
1 komentarz »
Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack
Dodaj komentarz
Blog na WordPress.com. | Theme: Pool by Borja Fernandez.
Entries and comments feeds.





[...] Kontynuuję krótki wywód na temat tzw. życia na prowincji.Wcześniej przedstawiłem podstawowe dane, teraz trochę ważniejszych spraw o charakterze raczej socjologicznym, trochę oddającym charakterystykę życia tam, gdzie mi to jest dane. [...]
Pingback - autor: W małym mieście… (II) « sCarY words — 03-10-2006 #