Co się dzieje? - Marvel

21-07-2006 at 3:52 | In komiks | No Comments

Ok, dziś małe podsumowanie tego, co się obecnie dzieje w komiksowym uniwersum Marvela. Jest to wciąż największy wydawca komiksów w stanach, mimo, że DC ciągle depcze mu po piętach, ale o tym uniwersum kiedy indziej ;].

Zatem, obecnie to, co najważniejsze, to zdecydowanie trwająca Civil War. Sam pomysł walczących ze sobą bohaterów nowy wcale nie jest - można śmiało powiedzieć, że standardem jest walka między przeróżnymi -manami i captainami, kiedy tylko się spotykają. Jednak, gdy bierze się za to jeden z moich ulubionych scenarzystów, czyli lubujący się w politycznym kontekście Mark Millar, wiadomo, że ma prawo być to zrobione ciekawie. Otóż okazuje się, że opinia publiczna w USA (a poprzez to - kongres) ma już dosyć latających kolesi w kolorowych gatkach i maskach na głowie, którzy przed nikim nie odpowiadają. Czas zatem wziąć się za rejestrację! Tutaj jednak pojawia się kwestia swobód obywatelskich, wciskania nosa przez okropny amerykański rząd (pomieszkaliby trochę w takiej Polsce, to by zdanie zmienili ;]) i bezpieczeństwa rodzin bohaterów (np. Spider-Man). Nieuchronna okazuje się walka między siłami dobra a dobra! Póki co, historia jest świetna, ładnie opowiedziana i narysowana (McNiven raje dade :]). Tie-iny też, póki co, nie wprowadzają dodatkowego chaosu, jak w House of M. Ogólnie - w sam raz dla miłośników lekkiego urealnienia historii o superbohaterach. Jak już wspomniałem, całość podszyta jest lekkim politycznym kontekstem z podstawowym dylematem dzielącym Amerykanów od kilku lat - gdzie przebiega granica między bezpieczeństwem, a utratą wolności obywatelskich.

Drugi ważny event mający obecnie miejsce w MU (Marvel Universum), to Annihilation. Mówiąc krótko - przez kosmos przechodzi wielka fala anihilacji. O co mniej więcej chodzi, można dowiedzieć się w prologu. Potem opowieść ‘rozdziela się’ na cztery biegnące mniej więcej równlolegle, opowiadające o losach Novy (oraz Draxa), czyli czegos w rodzaju marvelowskiej zielonej latarni, Ronana, czyli potężnego sędziego z imperium Kree, Super-Skrulla, władającego na raz wszystkimi mocami F4 (i jeszcze kilkoma, o których mało kto wie) oraz powszechnie znanego Silver Surfera. Opowieść zdecydowanie dla tych, którzy lubują się w kosmicznych epopejach, aczkolwiek należy zaznaczyć, że stoi to na przyzwoitym poziomie - to już nie lata 90-te z różnymi słabiutkimi infinity warami i im podobnymi. Plusem są dane na temat bohaterów opowieści umieszczane pod koniec większości zeszytów, dzięki czemu można czytać w miarę bezstresowo - w końcu mamy do czynienia z postaciami raczej mało znanymi. Ogółem, fajnie się czyta. Może nie jest to mistrzostwo świata (czasem rysunki nie zachwycaja ;)), ale jako start w poznawaniu kosmosu MU, nadaje się w sam raz.

Osobny, krótki akapit należy poświęcić Hulkowi, który został wysłany w kosmos przez ziemskich superbohaterów. Celem miała być niezamieszkana planeta, gdzie gigant wreszcie zaznałby spokoju i nie czynił krzywdy, ale przecież wtedy nie byłoby zabawy… Zatem Hulk ląduje w 12-częściowej historii ‘Planet Hulk’, ponieważ po drodze trafia nie tam, gdzie trzeba. Opowieść okazuje się zadziwiająco ciekawa i interesująca. W klimacie (i trochę w rysunkach) przypomina mi pamiętnego ‘Yansa’, gdzie też była walka z systemem, osamotnienie i tym podobne akcje. Jednego można być pewnym - Hulk w końcu na ziemię wróci, a gdy to się stanie, będzie naprawdę wesoło (Hulk smash!).

Na koniec, świat X-Men, gdzie w ‘Astonishing X-Men’ Joss Whedon (ten od Buffy, albo Serenity) opisuje kolejne starcie z Hellfire Club, olewając nieco to, co się obecnie dzieje w MU. Naprawdę warto jednak, choćby dla rysunków Cassadaya. Z kolei w ‘X-Men’ i ‘Uncanny X-Men’ nadeszła wreszcie zmiana warty i po, odpowiednio, (zadziwiająco słabym) Milliganie i Claremoncie, weszli Carey i Brubaker ze świeżymi historiami. Pierwszy prawdopodobnie nic niezwykłego nie zaprezentuje, ale świetne rysunki Chrisa Bachalo bronią się same ;). Natomiast w ‘Uncanny’ Brubaker kontynuuje wątki z ‘X-Men: Deadly Genesis’, czyli można spodziewać się dobrej historii ze średniawymi rysunkami Tana, na szczęście dobrze pokolorowanymi. Z serii pobocznych warto nadmienić ‘X-Factor’ prowadzone przez Petera Davida, będące obecnie częścią Civil War. Godne uwagi może być też ‘New X-men’ (dla miłośników mutantów-nastolatków w opałach-jak-ngdy), ‘Wolverine’ (część Civil War - w pogoni za sprawcą tragedii), czy też ‘Wolverine: Origins’ (dla miłośników Rosomaka i rysunków Dillona, będącego mistrzem w przedstawianiu przemocy).

To tyle w głównym świecie Marvela. O reszcie napiszę pewnie kiedy indziej. Starałem się zbytnio nie spoilerować ;)

Oj Romek, Romek…

18-07-2006 at 21:34 | In polityka | 1 Comment

Nie wiem, czy tylko w tym kraju jest tak, że siły polityczne zwalają na siebie nawzajem winę, ale podejrzewam, że wśród państw zachodnich jesteśmy w ścisłej czołówce. Na szczęście sam mam maturę za sobą już kilka lat, ale i tak, jak widzę te nędzne lawirowanie wokół sprawy i ciągłe wciskanie kitów, jakoś tak niedobrze mi się robi…

Przede wszystkim, nie wiem, co to za tragedia, że 80% uczniów nie zdało matury. Czy to dziwne, że nie zdawali ci, którzy uczęszczali do liceów uzupełniających, czy zawodowych? Dlaczego niby wszystkie szkoły mają zapewniać wysoki poziom edukacji? Przecież chyba każdy wie, co robi, wybierając jakieś liceum zawodowe. Jakie są zawodówki, każdy wie i nie ma się tutaj co oszukiwać :].

Co do kwestii zdjęcia obowiązkowej matematyki z matury, ciekawe, że Roman postępuje wyjątkowo zgodnie z jego poprzedniczką, panią Łybacką - to ona, w ramach konserwowania starego ustroju w szkolnictwie (do dzisiaj dalej tak cholernie obecnego…) przesunęła matematykę. Jakie powody Giertych podaje? Średnia/zdawalność będzie niższa. Jea, super! Proponuję w ogóle wycofać przedmioty ścisłe ze szkół, bo przecież kierunki humanistyczne przeżywają oblężenie, a te, gdzie trzeba ruszyć głową wprost przeciwnie. Hmm, ciekawe dlaczego? Pewnie dlatego, że nikomu nie chce się pracować w dziedzinie, którą poznał na studiach ;). Albo może dlatego, że matura z matematyki jest obowiązkowa w USA i we wszystkich krajach UE? Jak zwykle my musimy być inni i stosować jakieś rozwiązania z kosmosu…

Jakiej natomiast argumentacji największy polski polityk używa przy podejmowaniu swej ostatniej decyzji? Oczywiście nie można powtórzyć, że znów chodzi o to samo, więc dochodzi bajka, że to po to, by młodzież nie uciekała za granicę. Ciekawe tylko, czy istnieją jakiekolwiek zestawienia, które by pokazywały, że odsetek osób z niezdaną maturą, które stąd wyjechały, jest większy, niż wśród innych, nazwijmy to, grup społecznych. Mi to wygląda na kolejną zagrywkę mającą poprawić statystyki tak, aby móc się potem pochwalić jakimiś ‘osiągnięciami’, które przyniosły więcej złego, niż dobrego. Ale cóż, już przyzwyczaiłem się, że władza w tym kraju, poza pierwszym niepodległym rządem (tym z Balcerowiczem :]), nie umie iść w jakimś kierunku strategicznym, jeśli idzie o politykę wewnętrzną. Wyborcy też zdają się nie dostrzegać podstawowych związków przyczynowo-skutkowych, ale to już temat na kiedy indziej ;)

Zdrowa dawka świeżynek dramowych w moich łapkach

18-07-2006 at 1:15 | In drum and bass | No Comments

Dzisiaj znów dorwałem kilka wypasów dramowych (zakładam, że co to d’n'b, wie każdy ;)):

  • VA - Vserossijskaya DnB Konvenciya 003 part 2 - jeśli czegoś można być pewnym wobec płyty o takiej nazwie, to na pewno tego, że będzie orająca czache, w tym pozytywnym sensie, rzecz jasna ;). O ile można Rosjanom wiele zarzucić, bądź najzwyczajniej w świecie za nimi nie przepadać, niewątpliwie trzeba przyznać, ze ich scena dramenbejsowa jest cholernie mocna. Nie jest to pierwsza taka kompilacja ichniejszych produkcji, która jak najbardziej to potwierdza.Dlaczego? Ano dlatego, że pełno tutaj mrocznej elektroniki i brudu. Jeśli ktoś uwielbia techników typu Pendulum, czy Noisia i nie wyobraza sobie innego dnb, nie ma prawdopodobnie co szukać. Natomiast dla osób, którym niestraszne są darkside’y w stylu dieselboya, będą miały czym się delektować. Nie jest to wprawdzie aż taki poziom mroczności, jaki potrafią zaprezentować wymiatacze ze stajni Tech Itch, ale może to i lepiej?

    Podsumowując - miłośnicy mrocznych dramów, zwłaszcza ci zmęczeni nieco powtarzaniem schematów (vide calyx…) będą zadowoleni. Niewprawionym uszom raczej odradzam :].

    (Niestety linku do jakichkolwiek materiałów nie dam, gdyż w niecyrylicznym internecie raczej ich nie ma, a niestety, ale rosyjskiego nie znam praktycznie wcale)

  • Calibre - Musique Concrete - czyli coś w sam raz np. do snu, bądź innych łóżkowych akrobacji :P. Coś nieco innego od płyty wyżej - dźwięki znacznie bardziej miękkie, perkusja przygaszona, sporo zsamplowanych lajtowych wokali, aksamitny bas. Produkcja z tych, których się nie słucha - w nie się zagłebia. Zresztą wcale dramów lubić nie trzeba, żeby miło się musique concrete słuchało.Więcej info w necie, choćby w Amazonie, gdzie oceny i recenzje mówią raczej same za siebie :)
  • VA - Sambass Vol.3 - ach, ci Brazylijczycy… Pierwsze dwa sambassy sobie bardzo chwalę i wszystko wskazuje na to, że i z ‘trójka’ będzie podobnie. Wesoły południowy (nie latino!) klimat, poparty spiewem w języku portugalskim od razu poprawia samopoczucie. Brak ruchu jakąkolwiek częścią ciała przy tej muzyce oznacza totalną sztywność. W skrócie - wesołe, skoczne, inteligentne. O dziwo, jedna z nielicznych recenzji jest po polsku :].

Taaa, początek ;)

17-07-2006 at 22:13 | In bzdura | No Comments

Cóż, po pewnej dwuletniej przygodzie z blog.pl, wchodzę tutaj. Teraz trochę inny profil, znacznie bardziej publiczny, bez prywatnych wynurzeń i gorzkich żalów, które generalnie nic ciekawego do rozwoju ludzkości nie wnoszą. Zatem - ‘witaj świecie!’ i dalej bawię się wordpressem, co by ładnie wszycho ustawić :]

Blog at WordPress.com. | Theme: Pool by Borja Fernandez.
Entries and comments feeds.